Prosze sciagac wszystko POKI JEST w sieci, robic kopie, doinformowywac sie, jesli ktos jest zainteresowany.


Jesli tobie ten blog pachnie paranoja, to wiedz, ze nic znikad sie nie bierze, a ja nigdy paranoikiem nie bylem, po prostu w takich warunkach zyje na codzien.
Poziom niewerbalnych pogrozek roznego typu – wysoki. Ludzie zaciskajacy usta (nic nie gadaj), wszedzie patrole policyjne (patrz Gwatemala2) lub nawet wojsko (marines w Mcdonaldzie; oczywiscie wszystko w warunkach sledzenia 24/7 przez taksowki, ewentualnie hotele itd.), podstawiani tuz pod moj samochod ludzie biegajacy (patrz Gwatemala2), jazda samochodem taka, ze sugeruje, ze zaraz zdarzy mi sie wypadek, itd. itd.

Tylko prosze nie winic za to Panamy, to jest wzglednie cywilizowany kraj.

Moj email poczta@sysplex.pl




Newsy?


Ekipa dreczy mnie caly czas. Oni co chwila wymyslaja cos nowego. I jeszcze raz, i znowu, i znowu cos: codziennie. Podstawianie ludzi, rozne sposoby dreczenia gdy osmiele sie pojsc do hotelu (a takze, gdy tego nie zrobie; tu np. pogrozki w rodzaju "zastawienie/odebranie mi samochodu, agresywni ludzie a la raperzy dookola" - aluzja do Gwatemala1 - tu takze teksty w Internecie, np. poprzez pozycjonowanie stron: szukam czegos, a tu wyskakuje "hate crimes in Russia", "who would help a non-Russian attacked by skinheads?" - a to, ze ja nie pasuje, ze nie znam hiszpanskiego, to mi ciagle wytykaja przez swoj zalatwiony wplyw na Mcdonalds i in.). Podstawianie tych czy innych sluzb (w tym ludzie z minami, z ktorych przebija zlo, i ze sluchawkami - dzwiek otrzymywanych polecen, troche jak przy patrolu Gwatemala2), samochodow (to wymaluja tak, to siak, napisy na taxi zmieniaja sie, zabawy rejestracjami), ludzi, remonty, wszystkie centra handlowe "ustawione" (we Francji np. spiskowano tak z dworcami i lotniskiem, zreszta znam to juz z Polski i Ukrainy, pozniej Niemiec), co chwila cos. W sprawie Gwatemali dogadano sie z prawnikami panamskimi (zgadywano, ze bede szukal jakichs uslug prawnych offshore) i teraz latwo znalezc strone, gdzie sa oferty z gotowymi cenami, ale i nieprzyzwoita drobna aluzja do mnie, a po lewej w menu na samej gorze teraz dali "Guatemala Asset Protection"(sic). Gwatemala oczywiscie centrum offshorowym nie byla i nie jest i w ogole za zadna istotna jurysdykcje sie jej nie uwaza pod tym wzgledem.
Ciagle zabawa, ciagle musza cos zorganizowac.
Powtarzam, tu gdzie teraz jestem poki co i tak nie odstaje sie jakos wybitnie od rzeczy spotkanych w Europie, wciaz trzyma sie pewien poziom.
Przeciez jesli ktos nie wie w Polsce to bylo na porzadku dziennym, opuszczam mieszkanie np. te Bogatki 14 (dom), ide do autobusu, tam juz na mnie czekaja, w autobusie juz na mnie czekaja, w metrze juz na mnie czekaja, monitoruja moje wejscia i wyjscia z metra - robia jakies scenki, rzucaja jakies aluzje, co rusz ktos sie przyczepia - i tak dzien w dzien, a wlaczali w to nieraz i sama policje. Nie mowiac o tym ciaglym podstawianiu wozow DHL - czy to blisko domu, czy gdzies na miescie (i tak mnie sledza) - gdy ja podejmowalem w roznych pismach (oficjalnych!!) temat niedostarczonej poczty (albo po wyslaniu skargi: wtedy jeszcze podstawiono mi czlowieka, ktory pukal sie w czolo - i zaraz te DHL-e - i przez b. wiele dni zastoj w sledzeniu przesylki na www, pozniej cos tam zmieniono, ale dalej nie wynikalo, ze dostarczono, nie wiem jak teraz - to tez poszlo wraz z nrami listow do trybunalu).
Na szczegolne podkreslenie zasluguje postawa fundacji helsinskiej, ktorej wyslalem poczte tradycyjna (sam dostarczylem), wyslalem email, ale odpowiedziec im sie nie chcialo, lepiej spiskowac z rzadem, lepiej zrobic przeciek do rzadu, co napisalem (juz pierwszego czy drugiego dnia widac bylo dokladne przeczytanie), zeby mi nastepnie podstawili wywieszona reklame w pociagu luzno do tego nawiazujaca. Nie mowie, ze oni sa b. zli, ale ich uparte olewanie mnie w moich oczach skompromitowalo ich: poprosilem o cos waznego, nie raczyli odpowiedziec, czy sie podejma, a ja juz im to zawierzylem.

To chyba specjalne, tylko dla mnie zarezerwowane traktowanie. Nie wiem, czemu to ciagle dreczenie, skoro nic nikomu nie zrobilem. No moze kiedys powiedzialem (w tamtym mieszkaniu nie tak czesto sie odzywalem) "Dlaczego nie zabijac?" (stanelo na tym, ze nie wiem, dlaczego) i kilka tygodni pozniej byl Smolensk; faktycznie, przepraszam za to. Podstawiono mi raz czlowieka w pociagu, to akurat o Kimie bylo, ktory niedwuznacznie sugerowal, zebym sie nie winil, ze co najwyzej to przyspieszono. Wiecej grzechow nie pamietam.

Nie wiem w ogole, na ile Polacy i inne nacje maja swiadomosc, jaki podtekst kryl sie np. za nazwa ACTA. Przeciez nie moge zakladac, ze ludzie non stop o mnie mysla. ("Czy w ogole znajda sie akta?") Przypomina sie temat balaganu na kolei, bardzo podnoszony przez politykow i rzad, zastepczo dokladnie wtedy, gdy ja zaczalem robic halas (takze na forum PO) wokol niescigania sutenerow i ich kwitnacego w Internecie biznesu.